Peeling ryżowy Rice Powder Polish


Na ten letni, wakacyjny czas postanowiłam przygotować kilka recenzji produktów, których używam regularnie. Dziś będzie to kolejny kosmetyk marki 9wishes (tutaj recenzja ich pięknego serum różanego), którą poznałam dzięki współpracy ze sklepem BB Cosmetic w ramach ich programu Beauty Creator. Jeśli jesteście ciekawe, czy warto kupić ryżowy peeling Rice Powder Polish, zapraszam do czytania!






Od producenta

Peeling na bazie ryżu: pudru oraz wody ryżowej, w sposób delikatny usuwa martwe komórki naskórka, nawilża, rozjaśnia i zmiękcza skórę. Należy nim łagodnie masować wilgotną skórę przez ok. 2-3 minuty, a następnie spłukać letnią wodą. Używać 2-3 razy w tygodniu w zależności od typu skóry.






Skład

Możecie sprawdzić w CosDNA (klik, klik), potencjalnie 3 składniki: emulgator PEG20, papaina i zapach mogą podrażniać osoby wrażliwe. Peeling oprócz pudru i wody ryżowej zawiera oleje: canola, makadamia, arganowy, skwalan, papainę (znaną z peelingów enzymatycznych), kilka roślinnych ekstraktów, w tym ekstrakty sfermentowane. Jako potencjalnie komedogenne oznaczone są (ale tylko z "jedynką") wosk candelilla i glikol butylenowy.


Opakowanie

Bardzo podoba mi się prosta i czytelna stylistyka opakowań 9Wishes. Tutaj dostajemy solidny słoiczek z twardego plastiku, dobrze zabezpieczony przed niepożądanym otwieraniem dodatkową naklejką wewnętrzną oraz zewnętrzną. Na plastikowej wewnętrznej nakładce jest miejsce na szpatułkę! Przy niektórych drogich kremach producenci zapominają dołączyć szpatułki, a tu znajduje się ona w zwykłym peelingu - podoba mi się to!





Jak stosuję?

Porcję peelingu nabieram dołączoną szpatułką (ilość jak na zdjęciu x2), produkt łatwo nabrać, bo dzięki dość zwartej, woskowej konsystencji nie spływa, ani nie ucieka. Nakładam go na wilgotną skórę i zaczynam masować - peeling początkowo jest gładki i daje wrażenie tłustego kremu, jednak w miarę masowania twarzy uczucie tłustości znika, tworzy się kremowa biała piana i peeling robi się ostrzejszy, drobinki stają się mocniej wyczuwalne. Zaczyna przypominać peelingi z korundem.

Po ok. 2 minutach masowania twarzy spłukuję twarz chłodną wodą. Peeling łatwo zmyć, ale jak to przy mechanicznych peelingach bywa, małe drobinki zostają w okolicach oczu i brwi, trzeba je dobrze wypłukać. Nie pozostawia warstwy na skórze.

Rice Powder Polish stosowany z umiarem nie podrażnia, ani nie drapie za mocno - siłę tarcia łatwo kontrolujemy poprzez nacisk dłoni przy masowaniu, gdyż drobinki nie rozpuszczają się. Tu muszę się przyznać, że raz zdarzyło mi się wyszorować nim zbyt mocno, a ponieważ przez kilka poprzednich dni używałam płatków peelingujących Neogen - doprowadziłam do podrażnienia (szybko poradził sobie z nim niebieski krem łagodzący od Klairs).








Czy polecam?

Tak - jest to dobry, porządny produkt, może bez fajerwerków, ale doskonale wywiązuje się z obietnic producenta. Skóra po nim jest gładka i miękka, jej powierzchnia jest wyrównana, bardzo dobrze chłonie maski lub kolejne etapy pielęgnacji.


Cena i dostępność

Peeling można kupić tutaj, aktualnie jest na promocji w cenie 17USD za 100 ml, standardowa cena to 24USD. Tradycyjnie przypominam o kuponie: po wpisaniu N3ELVGL93264 w podsumowaniu zamówienia - dostaniecie 8% zniżki!  :))


Jeśli jesteście ciekawi, jak ten peeling sprawdził się u innych - zajrzyjcie do recenzji u Sakurakotoo.


Dajcie znać, jaki jest Wasz ulubiony peeling! Ja aktualnie poszukuję dobrego peelingu enzymatycznego, może polecicie mi coś ciekawego?


Pozdrowienia
Magda

6 komentarzy:

  1. Wydaje się ciekawym produktem, choć ta tłustośc o której wspominasz trochę mnie odpycha. Nadal nie mogę dojśc do siebie po niewypale z Nacomi. Jak można takim tłuściochem oczyścić rozgrzaną i znieczyszczoną skórę tłustą. Nieporozumienie.
    A odnośnie peelingów enzymatycznych, to u mnie na samym szczycie nadal jest peeling z owoców tropikalnych od e-naturalnie. Delikatny i naprawdę skuteczny peeling. Lubię też peeling z Organique, ale on to już taki peeling-maska. Ostatnio zachwycam się nad peelingiem z wit. C od Biochemia Urody. Po nim zawsze mam mini łuszczenie, tak zbawienne dla tłustej cery.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Jola za wszystkie propozycje! Muszę zerknąć na ten z e-naturalne i na BU!

      Usuń
  2. Ojej, dzięki kochana za podlinkowanie mojego bloga - jest mi bardzo miło! :)

    Tak jak wspominasz w swojej recenzji, ten peeling jest całkiem dobrym produktem ale po prostu nie robi szału i nie ma żadnego efektu wow :) Mimo wszystko, dziewczyny z cerą suchą powinny być zachwycone, bo trudno zrobić nim sobie krzywdę (chyba że użyjemy zbyt dużo siły, przy masażu) :P

    A jeśli miałabym coś polecić to mechaniczny peeling orientalny ze Swanicoco - w 100% naturalny skład i można go dostać w miniaturowym opakowaniu za grosze ;) Obecnie mam też od nich peeling enzymatyczny, ale jego cena jest wysoka, a testuję go dopiero od niedawna, dlatego mimo dobrych efektów, na razie się wstrzymam z poleceniem go :D

    Całusy! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, może uda mi się dostać próbki któregoś z tych peelingów w Swanicoco. Dzięki :)

      Usuń
  3. W moim przypadku najlepszym peelingiem enzymatycznym, z którym już nigdy się nie rozstanę (moje odkrycie roku) jest Sampar equalizing foam peel. Niestety jest to raczej drogi produkt, natomiast dla tych, którzy potrzebują naprawdę skutecznego oczyszczenia, a nie mogą stosować peelingów mechanicznych jest prawdziwym skarbem :)

    Pozdrawiam :)
    Malo

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger